top of page

Słońce

  • Writer: withmagdalenaconne
    withmagdalenaconne
  • 3 days ago
  • 2 min read


Słońce płonie,

dając światło nie tylko wtedy,

gdy jest wysoko na błękitnym niebie. Przed każdym wschodem dla Ciebie, dla kogoś innego zachodzi, tworząc najpiękniejsze wspomnienia przed spokojnym snem.

Dla innych jest w zenicie.

A kiedy na Twoim niebie trwa burza, wiesz, że przyjdzie Słońce, by pomalować je tęczą. A kiedy zbyt długo czarne chmury zasłaniają Ci widok i Słońce nie może się przebić — jedziesz tam, gdzie ono jest.

By otuliło Cię swoim ciepłem.


Bo wiesz, że cokolwiek się wydarzy,

Słońce zawsze będzie dla Ciebie.

Rozjaśni nawet największe burze.


Słońce płonie.

Bez przerwy.

Bez odpoczynku.


Czy ma wystarczająco paliwa,

by świecić nieustannie?

Czy może też potrzebuje oddechu?

Czyje chmury dają mu chwilowe schronienie,

a czyje zmuszają,

by świeciło jeszcze mocniej,

by się przebić?


To, co widać na zewnątrz,

jest płomieniem z głębi.

Czasem takim, którego początek

rodzi się w ciemności,

której niewielu dotyka.

Niewielu chce widzieć coś więcej

poza światłem, które daje.


Bo każdy chce jego ciepła i blasku —

jedni mniej, inni bardziej.

Niewielu jednak naprawdę chce się zbliżyć.

Poznać je.

Ujrzeć z bliska.

Boją się sparzyć.


Wolą zatrzymać się na tym,

co jasne, piękne, wygodne.

Chcą widzieć tylko to,

co na zewnątrz.


A tylko ci naprawdę gotowi

dotrą do jego wnętrza.

Ujrzą prawdziwe piękno jego serca —

ze wszystkimi bliznami,

czarną głębią,

skrytą pod żarzącym ogniem.


Słońce świeci dla wszystkich.

Bez wyjątków.

Z najlepszą intencją.


Dla jednych to wciąż za mało ciepła,

bo żyją w chłodzie,

którego nie potrafią w sobie ogrzać.

Dla innych jego blask przynosi

pożary i suszę,

bo stoją w miejscach,

gdzie każde światło staje się zbyt ostre.


Każdy doświadcza Słońca inaczej —

zależnie od tego,

gdzie jest,

co przeżywa,

co nosi wokół siebie.


Jedni narzekają, że Słońce zbyt mocno przypieka.

Inni — że za mało grzeje.

Jedni mówią, że jest go za dużo,

inni — że chowa się za chmurami.


Może to jego własne chmury.

Chwila oddechu dla siebie.

A może to Twoja burza

przysłania Słońcu drogę do Ciebie.


Może prawda jest prostsza - Słońce po prostu jest.

Nie wybiera.

Nie ocenia.

Nie zmienia się dla nikogo.


Jeśli sam się oddalasz —

nie miej pretensji, że jest go za mało.

Jeśli napierasz bez uważności —

nie dziw się, że parzy.


Słońce jest.

Takie samo dla każdego. To od Ciebie zależy,

ile ciepła od niego przyjmiesz.


A jednak…


Słońce wciąż czeka,

aż ktoś podzieli z nim ciężar,

który nosi każdego dnia.



Jaki będzie koniec tej historii?

Czy zacznie powoli wypalać się od środka,

tak cicho, że nikt nie zauważy,

aż któregoś dnia po prostu zgaśnie?


Może będzie to wielka eksplozja —

ogień, którego nie da się już dłużej powstrzymać?


A może jednak pojawi się równowaga.

Słońce znajdzie wsparcie,

którego tak bardzo potrzebuje,

by świecić jasno —

nie pomimo wszystkiego,

lecz razem z tym, co je otacza.


Bo może Słońce nie parzy dlatego,

że nie dopuszcza nikogo.

Może sprawdza,

czy potrafisz unieść to,

co kryje naprawdę.


Czy naprawdę chcesz je odkryć.


Czy jesteś gotów

zobaczyć ogień nie tylko wtedy,

gdy ogrzewa —

ale także wtedy,gdy odsłania prawdę.

Comments


bottom of page