Droga przez mgłę. Co niesie przyszłość
- withmagdalenaconne
- Dec 30, 2025
- 2 min read
W ubiegłą niedzielę podróżowałam do domu - wracałam z rodzinnego miasta, gdzie spędzałam święta z rodziną i przyjaciółmi. Od pokrytych puchem pól i oszronionych ulic, przez słoneczny błękit nieba, po niewidoczne drogi ukryte w mlecznych chmurach mgły.
Można by pomyśleć, że to nie najlepsze warunki do jazdy, szczególnie kiedy ma się do przebycia kilkaset kilometrów. Jednak było zupełnie odwrotnie. Kiedy gęste chmury mgły zaczęły tworzyć się nad horyzontem i zdawać się pochłaniać ziemię coraz szybciej, przyglądałam im się z ciekawością i podziwem. Obserwowałam dynamikę form, wielobarwne odcienie i to, jak powstawała tuż przed nami. W pewnym momencie będąc już w głębi jednej wielkiej chmury, poczułam ekscytację. Prawdziwą przyjemność z tajemniczości i magii jaką krył w sobie otaczający nas krajobraz. Powiedziałam nawet do siedzącej obok mnie mamy, jak cudownie byłoby wybrać się na spacer po parku w tym właśnie klimacie, w tej atmosferze. Powiedziałam jej wtedy coś, czego prawdziwe znaczenie zrozumiałam dopiero następnego dnia. Podzieliłam się przyjemnością nieznanego przed nami, które skrywała mgła. Powoli wyłaniający się krajobraz w miarę podróży - pojedyncze drzewa, lasy, pola, budynki, kierunek drogi - tak proste w swojej formie i tak ekscytujące. Nasz cel był jasny, a droga przed nami - zamglona.
To jest to. Gdyby przyszłość była widokiem, to właśnie tym zamglonym krajobrazem. Jasne miejsce w którym jesteśmy i określony cel - z zamgloną drogą przed nami, na której zakręty, możliwości i wyzwania pojawiają się w trakcie podróży. Nie wiesz wszystkiego co Ciebie czeka, jakie decyzje przyjdzie Ci podjąć, ile zakrętów miniesz po drodze. Może nawet obierzesz nowy kurs, znajdziesz inny cel. Z pewnością jest coś wspaniałego w tym nieznanym. I ja jestem na to gotowa. To podekscytowanie które wczoraj odczuwałam? Nie było spowodowane tylko pięknem krajobrazu. To gotowość na moją własną podróż przez nieznane, na moją przyszłość i co dla mnie szykuje.
W trakcie tej podróży miałam dwie opcje. Jechać ze strachem na ramieniu, zmartwiona tym co może czychać się za ciężką mgłą - lub tak jak zrobiłam - z ekscytacją na to, czym nieznane może nas zaskoczyć. I to jest to czego Ci życzę - ekscytacji swoją własną nieznaną ścieżką w przyszłość. Poczucia się ponownie dzieckiem, które nie może doczekać się poranka, by powitać nowy dzień z ciekawością przygód, które je czekają. Oczekiwania tylko wspaniałych zdarzeń w życiu i zrozumienia, że jeżeli pozornie coś idzie przeciwnie z naszym planem, to tylko po to by przekierować nas na coś lepszego.
Bo po co wybierać strach zamiast podekscytowania? Oczekiwania najgorszych scenariuszy zamiast tych najlepszych? Po co tracić energię, wiarę i emocję na wyobrażenia potencjalnych nieszczęść, które są tylko w naszej głowie, zamiast tych najpiękniejszych zdarzeń - którymi można cieszyć się jeszcze zanim nadejdą? Ja wybieram drogę radości :) A kiedy nastąpi coś nieprzyjemnego? Zmierzę się z tym w odpowiednim momencie, pełna pozytywnej energii gotowa na trudności, zamiast wycieńczona zmartwieniami z pozbawiona sił na prawdziwe wyzwania.



Comments